Źródło: https://rajchelewa.blogspot.com/2026/10/zurek-na-niedzielnym-rosole.html
W naszym domu nic z niedzielnego obiadu nie mogło się zmarnować. Rosół gotowało się porządny – na kawałku kurczaka, wieprzowinie, z dużą ilością warzyw – a potem w poniedziałek trzeba było tylko pomyśleć, co z niego zrobić. Najczęściej była pomidorowa, wiadomo. Ale czasem babcia mówiła: „A może by tak żurek?” I już było wiadomo, że będzie dobry obiad. Bo dobry rosół to przecież połowa sukcesu. Taki porządnie ugotowany, pachnący mięsem i warzywami, aż...